Szukając wzorów w tle

Być może , że satelita Planck ze stajni ESA, stanie się głównym narzędziem do badania fal grawitacyjnych. Satelita ESA o nazwie brzmiącej jak armagedon dla muchy - "Planck", to ważąca niecałe dwie tony kostka mniej więcej 4 na 4 metry. Jej nazwa oczywiście nie jest tak banalna. Nosi nazwisko Maxa Karla Ernsta Ludwiga Plancka (ur. 23 kwietnia 1858, zm. 4 października 1947) - niemieckiego fizyka, który oddał ogromne zasługi dla badań nad mechaniką kwantową. Satelita Planck to pierwsza misja ESA badająca promieniowanie reliktowe pochodzące z Wielkiego Wybuchu. Od czasu wykrycia niewielkich wahań temperatury tego promieniowania, tzw: "Cosmic Microwave Background", astronomowie badają ich rozkład i cechy, by zrozumieć pochodzenie wszechświata i procesy które doprowadziły do powstania galaktyk.


Satelita Planck jeszcze nie działa na pełnych obrotach, jednak dane które trafiają do naukowców już teraz są doskonałej jakości. Wystarczy popatrzeć na materiał który robi za tło tego artykułu. Linia biegnąca poziomo przez obraz, to chłodny pył zlokalizowany w płaszczyźnie naszej Drogi Mlecznej. Popatrzcie na ogromne chmury, które wznoszą się znacznie powyżej głównego skupiska zimnych pyłów w dysku naszego kosmicznego miasta. Jak na razie, jedynie satelita Planck potrafi zobrazować tą zimną materię z takim poziomem detali. Dane z satelity są tak doskonałej jakości, że kilka tęgich głów związanych z Arizona State University, University of Chicago i Fermi Laboratory zaproponowało pójść krok dalej i użyć detektorów mikrofalowych satelity Planck do wykrywania... fal grawitacyjnych.

Czemu akurat fal grawitacyjnych? Wszystko przez ciemną materię i ciemną energię. Nie bardzo mają obie ochotę oddziaływać ze znanym nam wszechświatem. Nie promieniują, nie reagują, są ... ciemne. A w nich leży klucz do zrozumienia czym tak naprawdę jesteśmy, co nas otacza i dokąd zmierza. Teoretycznie, powinno udać się badać ciemną materię i ciemną energię badając fale grawitacyjne, przewidziane przez Einsteina prawie wiek temu. Cały problem w tym, że fal grawitacyjnych też nie za bardzo potrafimy wykrywać. Owszem przymierzamy się do tego, o czym wie każdy czytelnik pilnie śledzący artykuły i newsy na astropolis, ale jak na razie ciągle jesteśmy na etapie przygotowań. Przymiarki są całkiem na poważnie. GOE600 Fermi Lab, opisane doskonale przez Ori:

http://www.astropolis.pl/out/na-tropie-fal-grawitacyjnych


mój opis badań naukowców z Bonn:

http://www.astropolis.pl/astrofizyka/jak-obserwowac-zderzenie-niczego-z-niczym-/


czy choćby niedawne doniesienia Sumasa o projekcie Lisa:

http://www.astropolis.pl/astrofizyka/lasery-na-statkach-kosmicznych-sprawdza-teorie-wzglednosci-projekt-lisa/


Zakłada się, że źródłem fal grawitacyjnych, które udało by nam się wykrywać, mogą być kolidujące czarne dziury, lub dwie odpowiednio duże gwiazdy krążące wokół siebie. Jednak nie tylko. Równie silnymi źródłami fal grawitacyjnych była inflacja zaraz po Wielkim Wybuchu, oraz ewentualne przejścia fazowe w dawnych czasach, u zarania dziejów wszechświata. W czasach gdy nie był on jeszcze przenikliwy dla promieniowania elektromagnetycznego ale... fale grawitacyjne na które się zasadzamy, powinny zostawić ślad w promieniowaniu tła. W zaburzeniach wspomnianego wcześniej tzw: "Cosmic Microwave Background". A to już domena satelity Planck Europejskiej Agencji Kosmicznej...

Bazując na:
http://en.wikipedia.org/wiki/Planck_(spacecraft)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Max_Planck
http://www.esa.int/esaSC/120398_index_0_m.html
http://www.sciencedaily.com/releases/2010/05/100520141216.htm
http://www.asu.edu/

Foto credit:
ESA and the HFI Consortium, IRAS - http://www.esa.int/images/P545-P857-I100_1000px.jpg

Opublikowany -  V.2010