Wybrać się na zorzę pod koniec sierpnia to dosyć ryzykowny plan. Im dalej na północ tym większe szanse na zorze ale i... jaśniejsze niebo. 200-300 km za kręgiem polarnym było już jasno całą noc, choć Słoneczko chowa się pod koniec sierpnia na kilka godzin płytko pod horyzont. Niżej jest ciemniej, ale środkowa Skandynawia miewa kaprysy pogodowe. Sama zorza też jest radośnie nieprzewidywalna, pomimo sporej aktywności naszej gwiazdy. No i próbuje świecić dokładnie tam gdzie łuna od Słońca. Czasem jednak największa frajda, jest z gonienia króliczka, a nie ze złapania go. Z całej eskapady udało mi się przywieźć zaledwie kilka fotek, ledwo majaczącej nad horyzontem zorzy niedaleko Fulufjällets Nationalpark na pograniczu centralnej Szwecji i Norwegii.
Po kliknięciu pełna rozdzielczość (niewielka) na dole film z rejestracji zjawiska
