Zmienna Wojna - Odcinek 2 - Jak się robi ofensywę
 
- Nawigator!
 Zachrypnięty głos ledwo dawał się zrozumieć.
 - Nawigator Pelikan! 
 
Skrzekliwy okrzyk wypełnił mostek, wykrzywiając grymasem irytacji nieogoloną facjatę Kapitana. Sieknięcie lewym prostym w pudło koma wywołało niemrawą reakcję. Zielona ikonka skype zajarzyła się symbolem połączenia.
 
- Pelikan na Mostek, do cholery!
- Nie teraz, muszę wyprowadzić nas z Rozporka.
 
Sęp zgłupiał. Co? 
 
- O czym Ty pierniczysz Pelikan!? To okręt nie burdel!
- Polemizowałbym. Kapitanie, jesteśmy w przesmyku Wschodni Rozporek wyjątkowo aktywnej Globuli Boka. Mam co robić. Bez odbioru.
 
Sęp nerwowo podrapał się po błyszczącej łysinie. To jest jawna niesubordynacja! Będzie musiał za referencje zabrać się sam... Koszmar! Niestety czerwień zemsty przesłaniającą wzrok Sępa ostudził bolesny przebłysk realizmu. Nie, nie może wywalić Pelikana. Na Okręcie powinien być choć jeden względnie sprawny mózg. Zagryzając zirytowany wargi zabrał się za robotę (czego szczerze nienawidził). Jak wyznaczyć jasność swojego obiektu gdy nie mamy referencji w polu widzenia? Pytanie banalne, tylko odpowiedź nieco skomplikowana. W teorii, dobieramy stabilną gwiazdę o podobnym kolorze. Taką, która nie odbiega na tyle jasnością od ostrzeliwanego celu aby miała ADU daleko od granicznych wartości głównego działa Szopena. Odczytujemy z akceptowalnego katalogu imperialnego jej jasność i... i mamy problem. A nawet nie jeden problem. Cale pole minowe problemów.
 
Auć! Nerwowe pocieranie łysiny przez coraz bardziej zestresowanego Sępa zaskutkowało protestem zbyt intensywnie stymulowanego mózgu. Spokojnie. Ofensywy należy planować. Na początek trzeba sobie spisać, co może być nie halo. Obdrapany ołówek trafił między lekko nieświeże szczęki sępa i po dwóch precyzyjnych obrotach zazgrzytał grafitem naostrzonego rysika. 
 
Po pierwsze, znaleźć stabilną gwiazdę. To akurat proste. Sęp odpalił zhakowanego MuniWina i przeprowadził wyklepaną na blachę procedurę zassania danych. Tak, pamięciówka zawsze pomagała Sępowi w trudnych chwilach. Nie zmuszała do myślenia, trzeba się tylko trzymać sztywno procedur. Od czasu do czasu robiąc mały trick of course. Czas na pierwszy z nich. Sęp zaraz po znormalizowaniu materiału z uśmieszkiem wyższości odpalił opcję "Find Variables" . Piękna krzywa stdev w górnym lewym rogu właśnie odwaliła za niego czarną robotę... Wybrał sobie płaską jak stół gwiazdę odniesienia gmerając tuż przy osi X. Tylko czy aby na pewno załatwiło to sprawę? Sęp nie był może jeszcze trepem, ale frontowe warunki wytresowały go dość, by bez myślenia wyczuwać odorek pułapki. 
 
 
 
Świeżo naostrzony ołówek trzymający się pewnie lepkich paluchów kapitana rozpoczął szarpany taniec stawiania nierównych kulfonów. A kto powiedział ze wybrana gwiazda odniesienia jest stabilna i stateczna? Jest, na tej konkretnej sesji. A na innych? A w ogóle jest na innych? Aby przekazać do sztabu sensowne dane, Sęp nie mógł polegać na talencie ani błyskotliwości. Unikniecie markera "uncertain" w raportach musiało w końcu zaskutkować orderem za bohaterstwo. Pamiętaj o dziewuchach ze wsi Sęp. Zawsze pamiętaj po co to robisz! Sęp stawiał na cierpliwość i przewagę liczebną, kosztem śmiałych manewrów. Taktyka skuteczna, ale wymagająca wielu frontalnych ataków. A to już niestety wymagało potem mozolnej dłubaniny w całym materiale.  
 
Na dzień dobry złożył w sztabowej aplikacji stack wszystkich pól ostrzału. Tia... jego kanonierzy nie są zbyt precyzyjni. Różne kąty FOV i przesunięcia na kilkadziesiąt pikseli to normalka. Dłubiąc w nosie próbował sobie intensywnie przypomnieć o co chodziło tym ze sztabu gdy mamrotali o jakimś gotoleadandlern. A w cholerę z tymi nowymi wymysłami. Musztra! Musztra to zawsze dobre rozwiązanie. Rozwija tężyznę fizyczną i utrzymuje wysokie morale załogi. Niezmordowany ołówek Sępa wgryzmolił kolejny punkt programu na jutrzejszy apel. 
 
 
 
Sęp lubił szlaczki już od pierwszych klas podstawówki. Był z nich dumny. Udowadniały, że jest światowcem z przyzwoitym wykształceniem imperialnego systemu oświaty. Nikt przecież nie wiedział, że nie puścili go do drugiej klasy za notoryczne wagary. Tym razem też nie omieszkał użyć swojego ulubionego wzorku w lewoskrętny zygzaczek imitujący fale morskie. Na odpowiednio ograniczonej szlaczkami, wspólnej części wszystkich pól ostrzału z popełnionych misji, na czuja wybrał kilka potencjalnych referencji. Ale jestem kurde sprytny. Powinienem zostać Admirałem!
 
Po 3 godzinach ładowania FITów w te i z powrotem niewiele pozostało w nim z początkowego entuzjazmu. Bolał go tyłek, swędziały dawno nie umyte nogi, a po kilku pomyłkach i cofkach nad dwojącymi się i trojącymi punkcikami gwiazd, ze wszystkich "potencjalnie dobrych" referencji ostała się tylko jedna. Ale jest! No. Rozpoznanie operacyjne zakończone, czas na trochę teorii.
 
- Szeregowy Wróbel! Przynieść mapy sztabowe!
 
W następnym odcinku: https://www.astroamator.com/index.php/archiwum/poradniki/66-zmienna-wojna-odcinek-3-doktryny-operacyjne

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.

Ok